fbpx

Książki do nauki rysowania dla początkujących (i nie tylko)

Dość często pojawia się pytanie jakie są dobre książki do nauki rysowania oraz czy w ogóle warto uczyć się rysunku z książek. Tak często widziałam ten wątek pojawiający się na różnych forach i grupach na Facebook, że postanowiłam stworzyć post, w którym przedstawię Ci książki warte uwagi oraz jak z nich korzystać, aby uzyskać dobre efekty. 

Podzieliłam je na książki:
– do nauki rysunku ogólnego (niektóre omawiają techniki rysowania odręcznego, ale teoria przyda się zarówno do technik odręcznych, jak i do Digital Painting) 
– do nauki rysunku na tablecie (pewne zagadnienia mogą przydać się też do nauki rysunku odręcznie, jednak prace w nich wykonane i omawiane techniki zostały stworzone z myślą o osobach, które rysują na tablecie graficznym lub są często przez takie osoby wykorzystywane)

Kolejność nie jest ułożona “od najlepszych do najgorszych”.

Rysunek odręczny

1. Andrew Loomis "Figure Drawing: for all it's worth"

To obowiązkowa pozycja dla każdej osoby, która interesuje się rysowaniem postaci. Z pewnością nie powinna być jedyna, ponieważ rysunki Loomisa, jak każdego wyrazistego artysty, są bardzo stylizowane i warto poznać też inny, bardziej obiektywny punkt widzenia. Warto jednak nie tyle przeczytać ten podręcznik, bo to trochę za mało, ale raczej przerobić materiał z książki, czyli przerysować rysunki z niej jako ćwiczenia do swojego szkicownika. Tylko w ten sposób możemy liczyć na to, że się czegoś nauczymy i zapamiętamy. 

Ta pozycja przeprowadzi nas przez wszystkie zagadnienia potrzebne do prawidłowego odwzorowania postaci ze zdjęć i z natury. Książka zawiera 12 rozdziałów, w których po kolei uczymy się proporcji ludzkiego ciała, anatomii (kości i mięśnie), perspektywy i odpowiedniej interpretacji ludzkiego ciała w zależności od ustawienia horyzontu, metod rysunkowych, światłocienia. Znajdziemy tam też wskazówki do rysowania postaci z natury, wskazówki do rysowania postaci w ruchu oraz rysowanie głowy, dłoni i stóp – ich różne konfiguracje w zależności od wieku i płci postaci. Na końcu znajdziemy też rysowanie postaci w ubraniach.

Ta książka zawiera mnóstwo wartościowej wiedzy, co jest zarówno jej ogromnym plusem jak i minusem. Plusem, ponieważ osoba średniozaawansowana może z powodzeniem kontynuować naukę i uzupełniać wiedzę o tę pozycję i będzie ona lepsza niż niejeden kurs – myślę, że jest to najlepsza (albo przynajmniej jedna z najlepszych) książek o rysunku postaci jakie kiedykolwiek powstały. Minusem z kolei, bo mimo, że zaczyna się od zupełnie podstawowych zagadnień to moim zdaniem jest ona zdecydowanie za trudna i zbyt obszerna dla osoby, która dopiero zaczyna i trudno takiej osobie będzie wydobyć z niej esencję. 

Tu kupisz tę książkę – kliknij

2. Andrew Loomis "Drawing the head and hands"

Ta książka jest uzupełnieniem pierwszej. Jeszcze więcej w niej stylizacji i komiksowych rysunków Loomisa, ale trzeba przyznać, że mistrzostwo autora sprawia, że jest to tylko atutem. W tej książce największą część stanowi rysowanie portretu – szczegółowe analizy proporcji głowy i twarzy – jak jest zbudowana ludzka czaszka, jak rysować głowy w różnych perspektywach, mięśnie twarzy. Loomis po kolei omawia też wszystkie elementy twarzy takie jak usta, oczy, nosy i podchodzi do tego na tyle kompleksowo, że pokazuje je w różnych perspektywach, ruchu, uwzględnia mimikę. Głowy męskie i kobiece są potraktowane jako dwa niezależne rozdziały książki, więc możemy mieć pewność, że dobrze zrozumiemy różnice między nimi. Rozdział o męskich głowach jest bardzo obszerny, za to o kobiecych bardzo krótki. Myślę, że wynika to z tego, że Loomis raczej chciał pokazać główne różnice między nimi i postanowił nie omawiać powtarzających się zagadnień.

Po głowach kobiecych są rozdziały poświęcone głowom dziecięcym. Tu znowu Loomis omawia je bardzo obszernie, dzieląc na poszczególne rozdziały dzieci w różnym wieku, w każdym rozdziale omawia zarówno proporcje głów chłopców, jak i dziewczynek. Ostatnią częścią tego rysunkowego poradnika są wspomniane w tytule dłonie. Loomis jak zawsze zaczyna od anatomii i proporcji, a później uczy jak traktować dłonie jako bryły i dzięki temu doskonale radzić sobie z każdym skrótem perspektywicznym. Na koniec omawia różnice między dłońmi osób w różnym wieku. 

Dla mnie jest to mistrzowska pozycja, którą mogłabym przeglądać, czytać i rysować z niej ćwiczenia godzinami. Największym problemem jest jednak to, że kilka moich pierwszych prób nauki z niej było kompletnie bezskutecznych i zniechęcały mnie one do rysowania na kilka dobrych miesięcy. Chodzi o to, że książki Loomisa są świetne, ale są trudne. Jeśli rysujesz już trochę to zainwestuj w tę książkę, bo jest to niesamowite źródło wiedzy. Zrozumiesz dzięki niej wiele zagadnień na które nie zwracałeś dotąd uwagi. Jeśli jest to Twoja pierwsza styczność z rysunkiem, raczej odłóż ją na później. O ile samo przeglądanie jej może być bardzo inspirujące jako coś do czego dążysz, o tyle próby rysowania pewnie skończą się niepowodzeniem.

Tu kupisz tę książkę – kliknij

Dobrym pomysłem jest za to uczenie się metody Loomisa z kanału Proko, którego lekcje są bardziej podobne do kursu niż typowo prezentacyjnego książkowego podejścia:

3. Sarah Simblet "Sketchbook for the Artist"

Jedna z nielicznych książek do nauki rysunku, która jest bardzo ogólna i zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie. Nie sposób oprzeć się przeczuciu, że książka ta nie nauczy nas ani nikogo innego rysować – ona jedynie zajawia temat. I to jest jej największa zaleta. 

Na początku jest krótki przewodnik po technikach, narzędziach, papierach i szkicownikach. W kolejnych rozdziałach poruszone są tematy takie jak: zwierzęta, zieleń, architektura, martwa natura, postacie, portrety, ubrania, obiekty i przedmioty związane z podróżowaniem, krajobrazy, abstrakcje i potwory.  Ciekawe jest to, że w rozdziałach poświęconych konkretnej tematyce autorka przemyca “techniczną” część dotyczącą narzędzi do rysowania i ich specyfiki oraz teorii rysunku takiej jak kompozycja, perspektywa, światłocień. To bardzo ciekawe przeplatanie się treści, dzięki czemu nie są one nużące. Niektóre książki do rysunku są podzielone tak, że przewodnik po rysunkowych narzędziach to np. wstęp do książki. Ciężko jest przebrnąć przez 30 stron lektury o gramaturze papieru czy twardości ołówka, zwłaszcza dla osoby, która nie wie o czym tak naprawdę czyta i najlepiej by było, gdyby po prostu mogła dotknąć tych narzędzi i zobaczyć jak działają. Tu przemycanie tych treści niejako “przy okazji” działa ogromnie na plus.

Wachlarz zagadnień poruszany w książce jest dość obszerny i jeśli ktoś wyobraża sobie, że w 254 strony da się wyczerpująco wyłożyć całą wiedzę i najlepiej zamieścić ćwiczenia do nauki tych wszystkich zagadnień to trudno będzie mu się nauczyć rysować bez zmiany podejścia. Nauka rysowania to proces, który długo trwa, tak jak nauka innych złożonych umiejętności.

Książka zawiera liczne inspiracje, ciekawostki, omawia tematykę “po łebkach”. Autorka ma wiedzę i doświadczenie i właśnie to sprawiło, że stworzyła książkę, która nie udaje kursu, a jedynie pomaga rozeznać się w temacie rysowania. Bardzo fajne jest to, że jest zróżnizowana tematycznie, dzięki czemu czytelnik może dowiedzieć się o wielu rzeczach o których nie miał pojęcia w inspirującej formie, bez monotonii takiej jak u Loomisa. Jakby je do siebie porównać to tu wiedza jest wyłożona na pewno o wiele przystępniej, zwłaszcza dla osoby początkującej, natomiast Loomis wyczerpuje temat i przekazuje więcej wiedzy, ale żeby jego książkę przerobić i wyciągnąć z niej wnioski trzeba być już świadomym i zdeterminowanym rysownikiem. Nie oceniałabym więc która z tych książek jest bardziej wartościowa, a raczej zachęciłabym Cię do tego, żebyś sam zastanowił się który z dwóch powyższych opisów zaawansowania rysunkowego bardziej pasuje do Ciebie.

Tu kupisz tę książkę – kliknij

Na poniższym filmiku możesz obejrzeć jak wygląda ta książka od środka:

4. Sarah Simblet "Anatomy for the Artist"

Książka obszerna, ale najlepsza w swojej kategorii. Zawiera zdjęcia i rysunki, które mają pomóc Ci zrozumieć i nauczyć się ludzkiej anatomii. Jeśli myślisz poważnie o rysowaniu postaci – musisz ją mieć! To będzie inwestycja na lata, nie tylko do nauki, ale też do pracy. Celowo nie wymienię w tym zestawieniu żadnej innej książki do nauki anatomii człowieka, chociaż jest jeszcze kilka dobrych ksiażek, bo uważam, że ta jest najlepsza ze znanych mi i wyczerpuje temat. Nie widzę sensu posiadania pięciu książek, które docelowo uczą dokładnie tego samego, tylko jedna trochę gorzej, a inna trochę lepiej – wybrałam moim zdaniem najlepszą i umieściłam tu.

Książka podzielona jest na rozdziały, w których po kolei są opisywane różne części i “warstwy” (kości, mięśnie, nerwy) ciała człowieka. Moją ulubioną częścią tego albumu są strony na których mamy zdjęcie i możemy nałożyć na nie cieniutką kartkę, która przypomina kalkę techniczną i są na niej wydrukowane rysunki, które przedstawiają kości kryjące się pod postacią przedstawioną na fotografii. Dzięki nałożeniu na siebie warstw uczymy się człowieka “warstwowo”.

Bardzo podobają mi się też rozdziały nazwane “Masterclass”, które skupiają się na analizie postaci ze słynnych dzieł. Moim ulubionym przykładem jest tu “Śmierć Marata” Jacques-Louis David, gdzie mamy fotografię modela w tej samej pozie co na obrazie oraz analizę ułożenia tej postaci bezpośrednio na obrazie. 

Po analizie poszczególnych części ciała (każda jest naprawdę rzetelnie i szczegółowo opracowana i w przeciwieństwie do Loomisa, tu mamy typowo akademickie podejście i opracowanie ludzkiego ciała do pełnego aktu) mamy rozdziały z pozami i z ruchem.

Dodatkowym atutem książki są na pewno klimatyczne fotografie, które wykonał John Davis. Myślę, że spokojnie można go nazwać współautorem tej książki, bo trudno sobie ją bez nich wyobrazić. Książka jest bardzo ładnie i estetycznie wydana, co może nie jest najważniejsze, ale z pewnością umila korzystanie z niej.

Tu kupisz tę książkę – kliknij

Na poniższym filmiku zobaczysz jak książka wygląda od środka:

 

5. Elisabetta Drudi "Figure Drawing for Fashion Design"

Najlepsza książka dla osób, które planują tworzyć rysunki modowe. Zaczyna się od wstępu opowiadającego o anatomii oraz różnicach w kanonie greckim rysowania postaci i kanonie jaki “obowiązuje” wśród ilustratorów modowych. 

Autorka “w ekspresowym tempie” przybliża czytelnikowi książki proporcje ciała i twarzy oraz poszczególnych elementów twarzy – porównując stale styl rysowania fotorealistyczny do modowej stylizacji. Znajdziemy tu również porównanie różnych kształtów ludzkich twarzy i wiele analiz ciała w różnych perspektywach.

Po części związanej z anatomią przechodzimy do sedna czyli części “fashion”. Ta część jest naprawdę świetnie opracowana – autorka przedstawia jak rysować postacie w różnych pozach krok po kroku – z uwzględnieniem analizy pozy i struktury postaci. Poprzez liczne schematy uczy nas zauważać kierunki, które dobrze wykreślone dają podstawę do dobrego narysowania postaci. Modowa ilustracja opiera się w dużej części na syntezie i uproszczeniu, co wymaga ogromnego wyczucia od autora rysunku, który musi wiedzieć gdzie może sobie pozwolić na wyolbrzymienie, a które elementy muszą pozostać anatomicznie poprawne. Później przechodzimy do rozdziałów związanych ze stylizacją i technikami przedstawiania sedna w naszych pracach.  

Następny rozdział wprowadza cieniowanie i kolor, gdzie Drudi ilustracyjnie omawia różne style w modzie i tłumaczy jaka poza pasuje do konkretnego stylu, jak używać printów i faktur materiałowych. Kolejny rozdział jest związany już typowo z projektowaniem, zapoznaniem się z różnymi krojami i detalami odzieży oraz obuwia.

Uważam tę książkę za świetną pozycję, jednak polecałabym ją osobom bardziej zaawansowanym ze względu na to, że moim zdaniem stylizacji najlepiej uczyć się już po opanowaniu klasycznej anatomii, a nie odwrotnie. Jeśli chodzi o szycie i projektowanie to nie sądzę, aby ta książka zastąpiła nam kurs czy mentora, który przekazuje nam fach, to dość skomplikowana technicznie sztuka, przynajmniej na początku. Znam osoby, które uczą się jej same w domu, ale z reguły wtedy korzystają z kursów online – ja polecam kursy od Ultramaszyna – kliknij tu. Sam rysunek modowy raczej da się opanować samodzielnie np. z pomocą tej książki i podpatrując innych twórców, pod warunkiem znajomości rysunku postaci w “normalnych” proporcjach. 

Sednem ilustracji modowej nie jest to, że fajnie wygląda, mimo bardzo specyficznej stylistyki (którą nie wszyscy zagorzali fani klasycznego rysunki postaci są w stanie przetrawić), ale przekazywanie koncepcji. Celem jest tu więc nie tyle opanowanie stylu, a raczej wypracowanie metody na skrótowe i konkretne przedstawianie koncepcji projektanta. Rysunek modowy można podzielić na minimum dwa rodzaje. Rysunek projektowy służący do wizualizowania pomysłu przy projektowaniu odzieży (który nie zawsze jest piękny) i rysunek, który ma być tylko ilustracją i sam w sobie jest skończoną formą (służący do pokazania klimatu, koncepcji, tu często występują większe wyolbrzymienia w anatomii, aby uwydatnić najważniejsze cechy zamysłu projektanta).  

W tym momencie nie widziałam tej książki w sprzedaży w Polsce, ale tutaj możesz zobaczyć inne pozycje tej autorki, również o ilustracji modowej – kliknij

Tu zobaczysz te książki od środka:

6. Michał Suffczyński "Rysunek i akwarela. Sztuka komunikacji wizualnej."

Pierwsza (ale nie ostatnia) polska propozycja w tym zestawieniu. Rysunki w tej książce są po prostu przepiękne i kupiłam ją nie tyle do nauki, co do przeglądania i inspirowania się, kiedy jeszcze byłam kandydatką na Wydział Architektury i uczyłam się rysunku architektonicznego do egzaminu. Na studiach okazało się, że to była naprawdę dobra inwestycja, bo rysowałam z jej pomocą klasyczne porządki na historię architektury. Zapewniam, że w całym internecie nie znajdziesz tak pięknych rysunków klasycznych detali! 

Ta książka nie jest jednak wyłącznie o rysowaniu architektury, chociaż nie jest to zaskakujące, że to najobszerniejsza jej część, bo profesor Suffczyński jest architektem i uczy rysunku na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Książka porusza zagadnienia takie jak: narzędzia i materiały, komunikacja wizualna, podstawy, martwa natura, maszyny, portrety i postacie, zwierzęta, pejzaż, rzeźba i architektura. Większość tematów jest omówiona i przedstawiona w technice ołówkowej i akwarelowej. Czytanie i przeglądanie tej pozycji to prawdziwa przyjemność – po niej się chce rysować po prostu. Jestem dumna z tej pozycji w biblioteczce i w obawie o zaginięcie niechętnie ją pożyczam.

Mimo, że na okładce jest napisane, że “Książka jest adresowana do ilustratorów i projektantów, studentów architektury i szkół artystycznych oraz do czytelników amatorsko zainteresowanych przekazem wizualnych, którzy stawiają w rysunku pierwsze kroki.” to nie wierzę, aby osoba początkująca była w stanie z niej coś sensownie narysować. Nie dlatego, że książka jest zła, po prostu przedstawia trudne zagadnienia i do tego rozrysowane w wirtuozerski sposób. Myślę jednak, że nie taki był jej cel – powtórzę to kolejny raz – nie ma takiej szansy, żebyś kupił sobie książkę, która ma około 200 stron (ta ma 188), łyknął ją jak pigułkę i tym sposobem nabył umiejętność, której wypracowanie zajmuje lata ćwiczeń. Nie zniechęcam Cię oczywiście, tylko po prostu chcę być szczera i nie chcę żebyś się czuł oszukany jak kupisz, przeczytasz i się nie nauczysz. Sporo jednak możesz się dowiedzieć i ukierunkować w tym jaki styl rysowania Ci odpowiada. Polecam szczególnie osobom zdającym na architekturę i tym już studiującym ten kierunek, które dalej są zainteresowane rysunkiem. Jestem pewna, że nie zastąpi Ci to kursu rysunku i konsultacji z prowadzącym, ale na pewno dostarczy wielu inspiracji i poszerzy horyzonty. Jak już trochę panujesz nad rysunkiem i perspektywą to dużo możesz się z niej nauczyć.

Niestety wszędzie ta pozycja jest teraz niedostępna, jeśli zauważę, że coś się zmieniło to na pewno wrzucę tu link (jeśli Ty zauważysz to napisz mi proszę komentarz!), ale jeśli będziesz miał okazję kiedyś ją nabyć to wrzucam filmik, na którym możesz zobaczyć jak profesor Suffczyński rysuje i maluje, abyś mógł wyrobić sobie zdanie czy to coś dla Ciebie:

 

Rysunek cyfrowy

9. i 10. Lois van Baarle "The Sketchbook of Loish" i "The Art of Loish: A Look Behind the Scenes"

Bardzo przyjemne i lekkie poradniki wydane przez znaną ilustratorkę Lois van Baarle tworzącą jako Loish. Nie jest to z pewnością lektura typu “jak rysować krok po kroku”, ale są to bardzo ładnie wydane albumy, w których artystka daje rady, opowiada o swoich rysunkowych rutynach i pokazuje swój proces twórczy. Moim zdaniem jest to bardzo interesujące i pomocne, bo można podejrzeć dzięki temu co się dzieje “od kuchni” i jak rzeczywiście wygląda praca nad ilustracjami. 

Są to pierwsze pozycje w moich zestawieniu poruszające zagadnienia rysunku cyfrowego, ale nie są pierwsze dlatego, że są najlepsze czy najbardziej kompleksowe, ale dlatego, że tak naprawdę są na pograniczu rysunku odręcznego i cyfrowego i jakiś czas myślałam nad tym jak je sklasyfikować.

Książki Loish pokazują rysunki odręczne oraz rysunki cyfrowe oraz to co im towarzyszy, czyli concept art i proces tworzenia postaci, studium, speedpainting i inne ćwiczenia, które pomagają w kształtowaniu się twórcy oraz jego stylu. Znowu mamy do czynienia z artystą o bardzo wyrazistym stylu, poradnik nie służy więc do kopiowania, a raczej przeanalizowania case study tej artystki i wyciągnięcia z tego wniosków dla siebie. Lektura może zainteresować osobę początkującą i osoby bardziej zaawansowane. Nie jest to kurs rysunku, a znowu poradnik, więc traktuj ją jako dodatkowe źródło wiedzy i inspiracji.

The Sketchbook of Loish – kliknij tu
The Art of Loish – kliknij tu

Na poniższych filmikach zorientujesz się czy te książki to coś dla Ciebie:

11. James Gurney "Color and Light"

Długo przed tym zanim zaczęłam malować słyszałam o tej książce jako podstawie dla każdego, kto zaczyna rysować na tablecie graficznym. Autor tę książkę opisał jako przewodnik dla malarzy realistycznych i chyba bardziej miał na myśli tych tradycyjnych, a nie cyfrowych, jednak ja przez lata słyszałam o niej wyłącznie od osób zajmujących się tworzeniem cyfrowo, dlatego umieściłam ją właśnie tutaj.

Książka zaczyna się od analizy tradycyjnych, znanych mistrzów – autor analizuje obrazy z XIX i XX w. i opowiada o zasadach jakie oni wyznawali przy tworzeniu swoich dzieł – o świetle, kolorach, kompozycji, malowaniu w plenerze, itd. W następnym rozdziale omawa możliwe istniejące źródła światła, jakie mogą pojawić się w naszych pracach. W kolejnej części tego opracowania znajdziemy analizę jak światło wpływa na formę i tu znowu znajdziemy liczne przykłady i konfiguracje różnych obiektów w różnych oświetleniach. 

Kolejna część poświęcona jest kolorom – najpierw zajmujemy się podstawowymi zagadnieniami związanymi z teorią, która jest wytłumaczona w oparciu o wiele wizualnych przykładów, dzięki czemu wszystko jest łatwe do zrozumienia. W następnym rozdziale zajmiemy się pigmentami, które są tu tłumaczone na tradycyjnych mediach – autor za przykłady daje akwarele, kredki, markery, farby olejne i inne. Paleta również jest tu przedstawiona klasycznie jako drewniania paleta na której autor proponuje rozmieszczenie farb. Dalej autor podejmuje temat relacji między kolorami, czyli jak dobierać je do siebie, aby pasowały i abyśmy mogli uzyskiwać oczekiwane efekty. Następnie uczymy się mieszania kolorów.

Kolejna część książki jest poświęcona naszej percepcji i moim zdaniem jest to największa jej wartość, bo pozwala zrozumieć po co tak naprawdę jest nam potrzebna cała wiedza o kolorze i oświetleniu i jak “małe” szczegóły na które nie zwraca uwagi laik zmieniają postrzeganie całości pracy. Na pewno wiele razy słyszałeś zdanie “nie wiem o co chodzi, bo się nie znam, ale coś tu nie gra na tej pracy”. Moim zdaniem tu właśnie leży sedno kunsztu osób, które potrafią budować na pracy określony klimat. Następny rozdział to złoto jakiego nie znalazłam w żadnej innej książce, ale pojawiało się to na kursach – ogromny plus za to, że jednak jest książka, która porusza te zagadnienia – mowa tu o efektach, które są tak naprawdę niuansami na naszych pracach, ale jeśli tego nie wiesz i nie stosujesz to wprawne w obserwacji oko dostrzeże, że niby wszystko tu jest ok., ale… nie jesteś do końca świadomym i wyedukowanym artystą. 

Moim zdaniem jest to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce być profesjonalnym twórcą, ale czuje, że ma braki bo np. jest samoukiem i pewnych rzeczy mu nikt nie wytłumaczył w szkole. Nie mam tu na myśli profesjonalizmu rozumianego w kontekście wykształcenia z Akademii Sztuk Pięknych, ale głównie pracę z doświadczonym mentorem. Samemu naprawdę ciężko wpaść na niektóre rzeczy i nie ma też potrzeby wymyślania koła na nowo. 

Po prostu tę książkę warto mieć, jeśli myślisz o sobie jako o artyście-profesjonaliście, a nie jako artyście-amatorze, który wciąż popełnia te same błędy. I styl nie ma tu nic do rzeczy, bo różni artyści mają różne style, a mimo wszystko świadomie operują perspektywą, kolorem, anatomią – operują, znaczy, że nie zawsze się ich trzymają – ale aby od kanonów świadomie odejść, trzeba je najpierw znać. Tłumaczenie swojej newiedzy i amatorszczyzny “To jest mój własny, autorski styl” to najgorsze co możesz sobie zrobić. Pamiętaj, że np. Pablo Picasso nie malował kubistycznie, bo nie umiał inaczej – on rzeczywiście wybrał ten styl, stworzył jako swój własny – ale gdyby chciał to znał teorię i potrafił malować bardzo realistycznie. On przez wiele lat uczył się malować w szkołach i pod opieką mentora Henri de Toulouse-Lautrec. Jeśli mi nie wierzysz, sprawdź w bibliotece lub w internecie jak wyglądały prace młodego Picasso. Zmierzam do tego, że jeśli myślisz o mocnym stylizowaniu swoich prac to nie powinno być wymówką do braku edukowania się i świadomości. 

 

Tu kupisz “Color and Light” – James Gurney – kliknij

Na poniższym filmie możesz zobaczyć jak ta książka wygląda od środka

12. 3dtotal.com - Master Collestion: Volume 1 - Digital Painting Techniques

Nie jestem pewna jak dużo części tego opracowania się ukazało – ja widziałam osiem.  Są dość obszerne, więc celowo wybrałam tylko jedną, a jeśli Ci się spodoba to na pewno znajdziesz resztę. 

W odróżnieniu od poprzedniej pozycji, która była w zamyśle kierowana do twórców tradycyjnych, ta już typowo opisuje techniki cyfrowe i opisuje konkretne metody pracy, z których część występuje tylko w świecie twórców cyfrowych. Jest podzielona na rozdziały takie jak: tworzenie pędzli, speedpainting, matte painting, potwory i kreatury, ludzie, środowiska, sci-fi & fantasy i kompletne projekty. Na końcu mamy jeszcze galerię. Tematyka obejmuje zagadnienia techniczno-rysunkowe, ale też Concept Art, czyli typowe projektowanie.

Opracowania poszczególnych rozdziałów są tworzone przez różne osoby, co daje duże zróżnicowanie tematyczne i każdy może tu znaleźć coś dla siebie. Jeśli jesteś osobą trochę niezdecydowaną to tym bardziej jest to świetna okazja do złapania wielu różnych inspiracji i zobaczenia co Ci się tak naprawdę najbardziej podoba. Moim zdaniem to świetna pozycja na tej liście, bo ma światowej jakości ilustracje tworzone cyfrowo, a przy tym w najbardziej kompleksowy sposób pokazuje metodologię pracy różnych twórców (również tych bardzo znanych, autorami zawartych tam rysunków są np. Jaime Jones czy Raphael Lacoste).

Nie jest to pozycja dla osoby początkującej, bo nie ma tu bardzo podstawowych zagadnień, trzeba je już umieć. Za to idealna będzie dla osoby średniozaawansowanej, która szuka własnej drogi lub zaawansowanego artysty, który po prostu przegląda inspiracje (jak wiesz, a jeśli nie to musisz się dowiedzieć teraz, artysta to osoba, która non stop się uczy i jest w ciągłym procesie dokształcania się i zdobywania wiedzy – jeśli nie lubisz się uczyć i uważasz, że będzie taki moment kiedy nauczysz się rysować i będziesz mógł przestać rozwijać się dalej to nie jest to zawód dla Ciebie).

Tu kupisz tę książkę – kliknij 

Tu zobaczysz tę książkę od środka:

13. Paweł Graniak "Sen Czarownika"

Przyznam się szczerze, że ta pozycja opóźniła pisanie tego artykułu, bo kupiłam ją dopiero w trakcie pisania go. Zobaczyłam kilka dobrych recenzji i poleceń w internecie przez co uznałam, że jeśli faktycznie jest dobra (w co szczerze wątpiłam i kusiło mnie żeby ją pominąć) to mój wpis będzie niekompletny. Kupiłam i okazało się, że naprawdę jest niezła, a na pewno na dzień dzisiejszy (kwiecień 2019) jest to jedyna polska książka, która tak rzetelnie opisuje techniki i cyfrowy proces tworzenia.

Jest podzielona na dwie główne części – Concept Art (ok. 120 stron) i Digital Painting (ok. 40 stron). Część Concept Artu jest podzielona na projektowanie postaci, środowiska, potworów, maszyn, a następnie są porady grafika 3d i narracja w ilustracji. Całość dopełnia fabuła, co czyni ten podręcznik wyjątkowym, nawet na tle obcojęzycznych propozycji. 

Książka jest ilustrowana przez kilka osób, z czego bardzo podoba mi się wkład i jakość jaką włożył w to opracowanie Tomasz Ryger i na szczęście stanowią one większość ilustracji w tej książce. Ciekawe ilustracje są też w części poświęconej wywiadom. Jest też część ilustracji, które nie do końca przypadły mi do gustu i trzeba przyznać, że jakościowo bardzo “odstają” na tle innych książek podanych w tym zestawieniu i nie do końca rozumiem dlaczego znalazły się w książce. 

Mi czytanie tej książki sprawiło wiele przyjemności. Jeśli jesteś osobą, która uczy się z różnych źródeł, z pewnością możesz po nią sięgnąć, bo zagadnienia opisane są tu rzetelnie i to może pomóc uporządkować Ci chaotycznie zdobytą wiedzę. Gdybym miała doradzić Ci czy kupić “Digital Painting Techniques” czy “Sen Czarownika” to jednak jest to niebo, a ziemia i na pewno doradziłabym “Digital Painting Techniques”, faktem jest jednak, że ta pierwsza pozycja jest bardzo kompleksowa, ma 8 części, a jedna kosztuje około 200 zł, natomiast “Sen Czarownika” kosztuje niecałe 30 zł i uważam, że za tę cenę jest to naprawdę dobra książka i można wybaczyć niedociągnięcia w jakości ilustracji.

Całość uzupełniona jest ćwiczeniami, również nie wierzę, aby ucząc się od zera z tej książki ktoś był w stanie wykonać ćwiczenia dobrze, bo są dość trudne, ale znowu myślę, że nie to było celem autora tej książki. Jest to też świetna okazja, aby dowiedzieć się jak wygląda praca artysty cyfrowego w praktyce w polskich realiach.

Tu kupisz książkę “Sen Czarownika” – kliknij

14. Rob Alexander "How to draw and paint fantasy architecture"

Bardzo ciekawa pozycja, mimo że umieściłam ją na końcu. Książka jest podzielona na cztery główne części: wprowadzenie do architektury, techniki tworzenia obrazu, detale i tekstury oraz tworzenie własnych światów.

W pierwszej części, czyli wprowadzeniu, autor po kolei zaznajomi nas na tyle, na ile to możliwe w krótkim opracowaniu (mówię to z perspektywy osoby, która studiowała architekturę i miała tę wiedzę rozłożoną na kilka lat nauki) z najważniejszymi, historycznymi stylami architektonicznymi oraz ich najważniejszymi cechami i charakterystycznymi detalami. Jest to bardzo przyjemnie opracowane, jednak jest tego niezwykle mało (około 50 stron). Myślę jednak, że jest to dobra podstawa do tego, aby zacząć, a ewentualne braki przyswajać na bieżąco. Autor przyjął tu moim zdaniem dobre podejście, aby nikogo nie zablokować już na wstępie ogromem informacji. 

Następna część, czyli tworzenie własnej pracy zawiera poradnik co zrobić krok po kroku, aby stworzyć dobrą ilustrację. O ile nie wierzę w to, że z samego patrzenia na maleńkie obrazki będziemy w stanie bez wcześniejszego doświadczenia w nauce rysunku powtórzyć pokazywane przez autora kroki, to bardzo podobają mi się znaczniki i opisy oraz porównania różnych części obrazu. Pojawia się tu wiele ważnych pojęć, które często w książkach tego typu są rzucane jako hasła i nikt ich nie potrafi wytłumaczyć tak, aby były zrozumiałe dla osoby, która nie wie o co chodzi. Tu jest to zrobione naprawdę bardzo dobrze. W tym rozdziale jest oczywiście poruszona cała metodologia pracy, czyli kompozycja, kolor, perspektywa, światło, efekty itd.

Rozdział trzeci, czyli detale i faktury zaczyna się od podziału mediów rysunkowych na tradycyjne i cyfrowe i jest to nieco nieaktualna część książki (nie mam pojęcia, z którego roku jest wydanie, które posiadam). Na szczęście to tylko kilka stron i chwilę później przechodzimy do faktur materiałowych, gdzie autor po kolei omawia drewno, kamień, strzechę, gips, marmur, a następnie przechodzi do bardzo ważnej części, czyli do zmian tych materiałów z wiekiem oraz pod wpływem warunków atmosferycznych. Na wielu kursach rysunku to zagadnienie nie jest w ogóle poruszane przez co prace wygladają nienaturalnie.

Ostatni rozdział proponuje metodologię pracy przy tworzeniu własnych conceptów środowisk architektonicznych. Nie jest to mój ulubiony rozdział, ale warto przeczytać i obejrzeć case study tworzenia kilku prac różnych autorów, bo w kilku przykładach są wartościowe niuanse i opis jak ktoś uzyskał dany efekt. 

Moim zdaniem będzie do pozycja bardzo pomocna dla każdego twórcy myślącego o sobie jako o twórcy  środowisk i światów do gier czy filmów. Nie wierzę, aby była to lektura, która wyczerpie temat, ale na pewno wniesie dużo wartości w proces twórczy. Autor napisał też książkę “Fantasy Landscapes and Cityscapes”, która znacznie mniej przypadła mi do gustu, jednak uważam, że warto o niej wspomnieć i być może uzupełnić o nią swoją wiedzę.

Tu kupisz tę książkę – kliknij

Na poniższym filmie zobaczysz jak wygląda ta druga pozycja:

Podsumowanie - czy warto się uczyć rysować z książek?

Jeśli przeczytałeś całość to na pewno już znasz odpowiedź. To zależy od tego na jakim etapie zaawansowania jesteś i jaką osobą jesteś. Ja przez wiele lat próbowałam uczyć się rysować z książek (nie tak dobrych jak te, które ujęłam w zestawieniu) i nic z tego nie wychodziło. Teraz uczę się z książek z powodzeniem. Dlaczego? 

Moim zdaniem dla większości osób rozpoczynanie nauki z książek to nie jest dobra droga, chyba że czytamy i rysujemy równolegle z kursem. Zazwyczaj skończy się tak, że nic nie narysujesz, bo przedstawione w książkach tutoriale są zbyt trudne i wymagają połączenia ze sobą różnych zagadnień, które powinieneś umieć wcześniej. A jeśli nawet jakoś przez to przebrniesz to kiedy masz niewykalibrowane oko, nie będziesz potrafił ocenić poprawności swoich rysunków. Nie ma chyba nic gorszego jak powielanie ciągle tych samych błędów, bo póżniej taką osobę trudno jest ich oduczyć.

Uważam, że najlepszą metodą aby ruszyć z rysowaniem są kursy – stacjonarne lub online. Ja zaczynałam stacjonarnie, ale znam osoby, które uczyły się z internetu. Ważne wtedy jest moim zdaniem, aby wybrać kurs, który kompleksowo opisuje podstawy, najlepiej z opcją konsultacyjną, aby ktoś poprawił Twoje błędy i powiedział co robisz nie tak, a później już dasz radę sam, chyba że będziesz chciał uczyć się szybciej i efektywniej to możesz korzystać z kursów na bardziej zaawansowanych poziomach, nawet od różnych osób.

Książki powinny być uzupełnieniem wiedzy, bo np. nie dasz rady uczyć się od Loomisa, a warto, więc jedyna droga to książka. Traktuj książki jako uzupełnienie wiedzy. Żaden kurs ani książka nie da Ci magicznej pigułki, w której połkniesz umiejętności. Nauka rysowania to długi i złożony proces, chociaż, żeby nauczyć się rysować po prostu przyzwoicie to niewiele trzeba – wystarczy dobra metoda i kilka miesięcy pracy. Za to żeby rysować czy malować albo tworzyć mistrzowskie dzieła z wyobraźni to jest już wieloletnia praktyka, oparta o wiele różnych źródeł i do tego właśnie powinny Ci służyć książki – do pogłębiania swojego mistrzostwa. 

Jestem ciekawa czy korzystałeś z którejś z tych książek i jakie są Twoje doświadczenia i opinie.  A może znasz inną dobrą książkę i chcesz się nią podzielić? Chętnie zaktualizuję ten post o Twoją propozycję – jeśli chcesz, daj mi znać w komentarzu. 

Milena

Od lat rysuję i uczę. Prowadzę stacjonarną szkołę rysunku Domin Katowice. Moi absolwenci studiują architekturę i kierunki artystyczne w różnych miastach w Polsce i na świecie. Uważam, że rysunek to umiejętność do wypracowania, a nie wrodzony talent.

Nasze kursy

Portret

Ten kurs nauczy Cię rysować portret na tablecie graficznym od podstaw.

Postać

Ten kurs nauczy Cię rysować postaci na tablecie graficznym od podstaw.

Natura

Ten kurs nauczy Cię rysować postaci na tablecie graficznym od podstaw.

Przeczytaj też:

jak rysować

Virtual Reality – Animacje w Quill

Na czym polega robienie animacji w VR? Dzisiaj możesz zobaczyć jak wygląda tworzenie animacji w Quill z dwóch perspektyw – co widzi osoba która ma nałożone gogle oraz jak wygląda

Czytaj dalej