fbpx
kursdigital

Jak poradzić sobie z hejtem i krytyką w internecie na temat naszych prac i umiejętności

CZĘŚĆ TEORYTYCZNA - co musisz wiedzieć o hejterach, żeby zmienić swoje podejście?

1. Zaakceptuj to, że ocenianie innych mamy we krwi

Prawdopodobnie nie będzie Ci zbyt wygodnie z tym co teraz napiszę, ale przypomnij sobie ile razy spojrzałeś na rysunek kogoś innego i pomyślałeś, że jest gorszy albo lepszy od Twoich. Wywołało to w Tobie jakąś emocję, prawda? Czy to była lekka satysfakcja z tego, że jednak Twoja nauka rysunku przyniosła efekty i umiesz lepiej czy lekka zazdrość, że Ty i koleżanka zaczynaliście w tym samym momencie, a ona lepiej sobie radzi to już odpowiedz sobie sam. Jeśli jesteś już na poziomie, że potrafisz spojrzeć z dystansem na prace swoje i innych i nie czujesz nic w tym rodzaju to gratuluję, o to chodzi. Ale jeśli tak jest to pewnie nie masz też kłopotu z hejtem.

Moim zdaniem to normalne i ludzkie – zwracamy uwagę na pewne elementy, które są dla nas ważne – również w czyimś wyglądzie, charakterze i porównujemy je do siebie. Jeśli patrzysz na prace innych z życzliwością i chęcią pomocy innym lub inspirujesz się nimi bez poczucia żalu i rezygnacji to wszystko jest w porządku. Są jednak osoby, które wybitnie sobie nie radzą z kompleksami i tak właśnie rodzi się hejt w internecie.

Na wstępie powiem, że nie da się poradzić sobie z hejtem na zasadzie: zrobić coś żeby on zniknął albo robić tak, żeby uniknąć go – nie masz wpływu na zachowanie innych, musisz to przepracować ze sobą. Na samym początku więc zaakceptuj to, że różne osoby będą Cię oceniały i nie każda z nich będzie potrafiła sobie poradzić z tym w sposób elegancki. Jedyne co możesz zrobić to poradzić sobie ze swoimi reakcjami.

2. Żelazna zasada: im bardziej będziesz popularny i im więcej Ci się uda zrobić, tym więcej hejterów się pojawi obok Ciebie

To takie ważne, żebyś to rozumiał – musisz zaakceptować ten fakt i pogodzić się z tym, że tak jest i będzie. Jeśli zaczniesz unikać krytyki i działać tak, aby jej nie doświadczyć to wiele stracisz na swojej autentyczności i na wyrażeniu tego co chcesz przekazać jako twórca. Żadna praca nie będzie dość dobra, by ją pokazać, zawsze będziesz mieć złą fryzurę, zbyt krzywe zęby i zbyt nieinstagramowy makijaż żeby pokazywać siebie. Zastanów się czy bardziej chcesz działać tak jaki jesteś naprawdę i jakiego Cię lubią osoby, które z Tobą są, które Cię oglądają i doceniają, czy może lepiej kreować siebie tak jak chce ktoś, kto Cię nie lubi i ogólnie to nie wiadomo dlaczego zamiast zająć się sobą i tym co mu się podoba to ogląda Ciebie. To absurd, ale większość osób działa tak, że rezygnuje z wyrażania siebie i pokazywania własnych prac ze strachu przed złą opinią. Też długo tak robiłam.

Czegokolwiek nie zrobisz i tak znajdą się osoby, które Cię za to zjadą:
– Wyrażasz się szczerze i mówisz co myślisz? –  zawsze będzie ktoś, kto powie: „a kim Ty w ogóle jesteś i jakim prawem się wypowiadasz”,
– Jesteś bardzo miła, pozytywna i nie ma się jak do Ciebie przyczepić? – zawsze będzie ktoś, kto powie: „jesteś taka sztuczna, zaraz zwymiotuję”

Jak widzisz nie ma rady – po prostu prędzej czy później ktoś coś złego o Tobie napisze lub powie, ale jakie to ma znaczenie, skoro są osoby, które uważają, że robisz cos wartościowego? Niby to wiemy, że nie wszyscy nas polubią, a jednak blokuje nas to.

Internet pod tym względem nie różni się w swoim funkcjonowaniu specjalnie od realnego świata (poza tym, że w internecie wiele osób pisze to czego w oczy by się nie odważyli powiedzieć). Zasada jest taka, ze najlepiej jest nie wychylać się i być nijakim, po prostu poprawnym i nie próbować za dużo osiągnąć, bo jak Ci się coś uda to na pewno dostaniesz porcję wylanych na Ciebie frustracji spod klawiatury hejterów. Po prostu nie licz na to, że tego unikniesz i z góry nastaw się na to, że oni się w pewnym momencie pojawią i zaplanuj swoją reakcję – a konkretnie zaplanuj, że nie dasz się tym zniechęcić i dopóki nikogo nie krzywdzisz to będziesz dalej robić swoje.

Hejterzy i pseudoeksperci uaktywniają się jednak o wiele wcześniej – wtedy kiedy widzą Twój pomysł i potencjał jego realizacji – wtedy jeszcze nie wiadomo czy się powiedzie i jest najlepszy moment żeby Cię zniechęcić na dobre. Ty nie wiesz czy Twój pomysł jest dobry, więc jesteś niepewny siebie, masz dużo wątpliwości i wtedy właśnie jest największa szansa żeby Cię skutecznie zniechęcić. Najlepiej więc przybrać pozę pseudoznawcy i Cię wyśmiać, a jak się nie dasz to zrobić tak jeszcze kilka razy. Hejter wie, że jak już Ci się uda to ciężko będzie Cię zniechęcić, bo nabierzesz pewności siebie – choć i wtedy będzie próbował, innymi argumentami i bardziej wyrafinowanymi metodami.

Prawie nigdy nie czytam komentarzy pod czyimiś postami, ale niekiedy jakiś twórca sam o nich napisze w poście albo powie w filmiku. Ostatnio przy rysowaniu miałam włączony YouTube i filmiki zmieniały się automatycznie. W pewnym momencie zaczęły się vlogi Roberta Gryna, którego nigdy nie wcześniej nie oglądałam, ale coś mówił o przedsiębiorczości, był odcinek u Łukasza Jakóbiaka z 20m2, więc tak sobie słuchałam nawet z ciekawością i w którymś filmiku zaczął mówić o hejcie. Bawi mnie niemiłosiernie jak ktoś o nicku „Sebix123” napisze pod filmikiem Roberta Gryna o tym, że jest beznadziejny i niemoralnie doszedł do swojej pozycji – halo, czy kogoś przypadkiem nie zabolało, że jednak w Polsce się da dobrze zarabiać? Czyżby ktoś właśnie stracił wymówkę, że w życiu mu nie wyszło, bo „w tym kraju się nie da godnie żyć?”

 Jeśli myślisz, że hejt dotyka tylko kontrowersyjne osoby to uwierz, że dotyka też te miłe i na maksa pozytywne. Pod postami Ewy Chodakowskiej, z której ust nigdy nie słyszałam nic negatywnego często pojawiają się komentarze o tym, że wcale nie jest taka fajna jak jej się wydaje, bo te fotki to jest Photoshop i w ogóle żałosne, że sobie powiększyła piersi – o proszę, a czy przypadkiem nie piszesz tego, bo masz kompleksy na punkcie własnego ciała, a w dodatku zamiast pójść dzisiaj na siłownię to znowu nażarłaś się chipsów? Nie no jasne, lepiej się usprawiedliwić, że i tak nic by to nie dało, gdybyś zaczęła walkę z nadwagą, bo Chodokowskiej efekty to jest Photoshop i operacja i Ty nie dasz rady tak wyglądać czegokolwiek byś nie robiła.

I żeby nie było: daleko mi od wyrażania sądów nad tym, czy Gryn prowadził jakieś niemoralne interesy albo ile retuszu jest w zdjęciach Ewy i czy operacja powiększania biustu to dobra decyzja – nie interesuje mnie aż tak życie innych żeby o tym rozmyślać i prowadzić internetowe śledztwo – ale chodzi mi o reakcję innych osób. Ludzie, którzy są skoncentrowani na sobie i swoim życiu nie piszą takich komentarzy, nawet jeśli coś takiego im przemknie przez myśl. Takie komentarze piszą osoby, które mają problem z własną głową i potrzebują sobie poprawić humor zrzucając na kogoś odpowiedzialność za to, że ogólnie mają słabo. Łatwiej jest napisać hejterski komentarz umniejszający czyjeś zasługi, kiedy sam czujesz się jak kompletne zero niż się wziąć w garść i zrobić coś ze sobą. Łatwiej jest sobie wytłumaczyć, ze komuś się udało, bo miał szczęście i lepsze warunki, a Tobie nie, bo masz gorzej, jesteś pokrzywdzony przez los i nikt Ci nie pomógł.

Ja wiem, że to jest niewygodne, ale jeśli napisałeś albo powiedziałeś komuś coś takiego to pomyśl czy sam jesteś spełniony na tym konkretnym obszarze życia, bo założę się, że nie i masz dokładnie w tej kwestii, w której komuś dopiekłeś jakieś kompleksy. Prosta rada: inspiruj się tą osobą, a nie dołuj, a jeśli nie potrafisz i ta osoba po prostu sprawia, że się czujesz gorzej to też jest ok. – zaakceptuj to, że masz takie emocje i odetnij się od tej osoby żeby ułatwić sobie życie. Przestań ją obserwować, nawet spotykać się i skup się na sobie i własnym życiu.

3. Kim ONI są i czy warto się przejmować?

Pewnie już czujesz co teraz napiszę jeśli dokładnie przeczytałeś poprzedni punkt, ale na wszelki wypadek powiem to dobitniej.

Osoba, która hejtuje innych ludzi, zwłaszcza w internecie, to nie jest jakiś potwór czy kosmita – zazwyczaj jest to osoba taka jak ja i Ty, ale taka która ma bardzo niezdrową relację ze sobą i problem ze swoimi relacjami z bliskimi – np. ma taką sytuację w domu, że nikt się nie liczy z jej zdaniem, nikt jej nie chce wysłuchać. Przez niezdrową relację ze sobą mam na myśli niskie poczucie własnej wartości i konieczność udowadniania sobie czegoś poprzez chwilowe poczucie wyższości, które uzyskuje dzięki poniżeniu drugiego człowieka. Nie powinniśmy odpowiadać hejtem na hejt, bo to jest po prostu taki rodzaj „choroby”.

Nie chodzi o to żeby się na to zgadzać i dawać przyzwolenie czy może litować się – chodzi o to, żeby się nie przejmować i spojrzeć na to z odpowiednim dystansem, a także o to, by nie karmić hejtera – jak zaczniesz argumentować albo usprawiedliwiać się to będzie tylko gorzej. Co więcej, jeśli zaczniesz naprawdę dyskutować to ta osoba Cię nie zostawi w spokoju, bo nauczysz ją, że masz czas na jej frustracje – jak nie zostanie zaspokojony to sobie pójdzie. 

Nie staraj się zadowolić hejtera bo on zawsze coś znajdzie – tu zupełnie nie chodzi o Ciebie. Naprawdę najgorsze co można zrobić to zacząć kłótnię czy dyskusję. Jeśli możemy – osobę po prostu należy zablokować, a komentarz usunąć (afera w komentarzach zawsze pozostawia złą aurę czy mówiąc brzydko „smród”, więc nie warto). I nie zważaj na to czy ktoś powie, że nie umiesz się obronić czy odpowiedzieć na zarzuty, bo się boisz. A czego tu się bać? Twój profil to Twoje miejsce w sieci i Ty ustalasz zasady. Jak ktoś wejdzie do Ciebie do domu i zacznie rzucać śmieci na podłogę i obrażać Twoją rodzinę to będziesz się z nim kłócił, żeby pokazać sąsiadom, że potrafisz się postawić czy wyrzucisz go za drzwi? Nie musisz nikomu nic udowadniać. Odniosę się do tego jeszcze później.

4. Zastanów się czy osoba która Cię krytykuje jest Twoim autorytetem

Zazwyczaj na tym punkcie można zacząć i skończyć temat… Powiem Ci coś, czego się już na pewno domyślasz –  hejterskie komentarze zwykle wychodzą od osób, które same nie są zbyt dobre w tym o czym piszą. Mają wiele różnych frustracji i w związku z tym poszukują osób, które mają gorzej i są od nich słabsze aby pocieszyć się, że nie są tacy znowu najgorsi i żeby wylać swoje frustracje. U artystów są to zwykle dwie możliwe przyczyny: słabe umiejętności lub słabe zarobki (czasami żadne i konieczność wykonywania pracy za którą się nie przepada) – czyli tak czy inaczej sprowadza się to do własnej nieudolności i szukania winnych za ten stan.

Wiele osób nie potrafi wziąć odpowiedzialności za własne życie i muszą zrzucić winę na innych (przykład: hejtowanie osoby, która ma w odczuciu hejtera mniejsze umiejętności, a życiowo radzi sobie lepiej – więcej zarabia, jest popularna lub pracuje w bardziej prestiżowej firmie) lub po prostu się na nich wyładować (przykład: hejter, który wyładowuje się na osobie, która rysuje może i słabo, ale chwali się swoim postępem – tu żeby poczuć się lepiej hejter wyładowuje się na słabszym, bo czuje się „panem sytuacji”.) To są więc osoby, którzy są pseudoekspertami, czyli takie, których wypowiedź nie wnosi żadnej wartości, a jedynie sprawia, że się czujemy gorzej.

5. Hejt czy konstruktywna krytyka? - jak je odróżnić

Prawdziwe autorytety, eksperci z danej dziedziny czyli osoby, z których zdaniem warto się liczyć, zwykle są zbyt zajęci swoimi sprawami, by zajmować się życiem innych. Może napiszą Ci coś miłego jak ich zainteresujesz, ale na pewno nie mają ambicji Ci nic udowadniać, nawet jeśli sobie słabo radzisz. W dodatku jeśli już mieliby coś do powiedzenia to najpierw musiałbyś się umówić na konsultacje czy zajęcia i za otrzymanie od nich krytyki musiałbyś zapłacić. Jest to wtedy konstruktywna krytyka, która ma na celu Cię rozwijać, a nie zdołować. Naucz się odróżniać te dwa typy i ignorować pierwszy.

Osoba krytykująca konstruktywnie zawsze podaje propozycje rozwiązania problemu i ta propozycja bynajmniej nie sprowadza się do “idź się naucz rysować i dopiero pokazuj innym swoje prace”, tylko podaje konkretne rozwiązania w postaci korekty rysunku – (przecież skoro umie rysować to może Ci pokazać, prawda?) lub źródła w którym można znaleźć rzetelne informacje. Jeśli nie ma na to czasu lub jeśli jej się nie chce Ci pomagać, bo nie chce mieć dodatkowej pracy to po prostu nic Ci nie powie. 

Tu trzeba trochę uważać, bo czasami osoby, które chcą być konstruktywne mimo wszystko nie posiadają odpowiedniej wiedzy czy umiejętności i ich rady nie muszą wcale poprowadzić Cię w dobrym kierunku. Wróć się wtedy do poprzedniego punktu i zadaj sobie pytanie: „Czy ta osoba jest lub mogłaby być dla mnie autorytetem?”

6. Zastanów się czy osoba, która Cię krytykuje ma dobre intencje - nie wszyscy chcą żeby Ci się udało

Wyobraź sobie, że najbliższa Ci osoba – rodzic, partner, dziecko – planuje zrobić coś co w Twoim odczuciu idiotycznego lub coś co bardzo mu zaszkodzi. Co zrobisz? Wylejesz na niego pomyje w internecie i wystawisz na pośmiewisko – serio?

Napiszesz swojej mamie na tablicy na Facebook, że “jej się w głowie poprzewracało jak myśli, że uda jej się zmienić pracę na lepszą bo przecież jest za stara i generalnie to co sobą reprezentuje się do niczego się nie nadaje i wstyd z tym wyjść do ludzi?” Zdarza się i tak, ale Ty może prędzej usiądziesz z nią i spróbujesz jej pomóc znaleźć dobre rozwiązanie na to jak znaleźć lepszą i mniej stresującą pracę? Piszę agresywnie, bo tak często piszą hejterzy i chcę, abyś dobrze zrozumiał, że oni wcale nie piszą tego dla Twojego dobra.

Czy powiesz swojemu dziecku, ze jest beznadziejne i żeby lepiej nie zanosiło tej pracy domowej do szkoły, bo to opowiadanie brzmi żałośnie? Tak też się zdarza, ale umówmy się, że nie w zdrowych relacjach i w normalnych warunkach rodzic pomoże poprawić pracę lub zapisze dziecko na korepetycje. Mam nadzieję, że rozumiesz teraz jaka jest intencja hejtera i że to bynajmniej nie jest chęć pomocy Tobie. Ludzie, którzy pobłądzili i kierują się takimi wartościami w życiu, ostro krytykują innych, żeby zniechęcić ich do dalszego rozwoju. Jak Ty się nie będziesz rozwijać to Twoja sytuacja nie poprawi się i życie hejtera nie będzie wyglądało jeszcze bardziej żałośnie w porównaniu do Twojego. On nie chce żebyście za bardzo od siebie odstawali, a już na pewno nie w takiej konfiguracji, że to Ty będziesz lepszy.

Jeśli robisz coś źle, a ktoś ma dobre intencje to na pewno powie Ci to w cztery oczy, a nie ośmieszy publicznie. Co więcej, są nawet osoby które zanim powiedzą komuś coś przykrego to najpierw zapytają czy chcesz usłyszeć ich opinię. Otaczaj się ludźmi którzy są Ci życzliwi bezwarunkowo i bezlitośnie eliminuj ze swojego życia tych którzy sprawiają, że czujesz się zniechęcony zamiast zainspirowany.

7. Bo babcia mówiła, że ładnie rysuje, a nie dostałem się na studia…

Tutaj znowu musimy spojrzeć na drugą stronę medalu: czy ta osoba, której na mnie zależy jest osobą, która zna się na tym co mówi? 

Zdarza się, że nasi bliscy krytykują nasze pomysły, bo chcą nas chronić. Sami mają różne przekonania i ograniczenia przez które uważają coś za możliwe lub nie. W trosce o nasze dobro mówią nam jak byłoby dobrze postąpić, chociaż wcale nie muszą mieć racji. 

Tu zadaj sobie pytanie: czy ta osoba chce dla mnie dobrze i jednocześnie była tam gdzie ja chcę być? Czy doświadczyła tego lub z jakiegoś wiarygodnego źródła wie jak to zrobić? – jeśli nie, przyjmij ostrzeżenie życzliwej osoby, ale podejdź do tego z dystansem i najlepiej po prostu nie pytaj jej o zdanie w kwestiach na których się nie zna. Jak doradzi Ci źle, a Ty się tym pokierujesz to przecież to Twoja wina, że pytasz osoby, która nie ma o czymś pojęcia. 

Czyli w zasadzie powinniśmy słuchać tylko krytyki osób, które spełniają dwa warunki: chcą dla nas dobrze i znają się na problemie, o który chodzi, w tym przypadku na rysunku, do tego stopnia, że uważamy je za autorytety w tej dziedzinie. Wtedy krytyka, nawet jeśli nie jest przyjemna (bo umówmy się, że nikt nie lubi słuchać negatywnych informacji zwrotnych na swój temat) to jest wartościowa i sprawia, że mamy szansę się rozwinąć. 

CZĘŚĆ PRAKTYCZNA - Jak asertywnie zareagować na hejt?

1. Opanuj emocje i nie odpowiadaj nienawiścią na nienawiść

Hejter cierpi i ma smutne życie. Jeśli wątpisz to pomyśl o sobie w najlepszych chwilach swojego życia – czy miałeś ochotę złorzeczyć na ludzi z którymi się nie zgadzasz? Czy Ciebie oni wtedy w ogóle obchodzili? Czy chciało Ci się marnować na to czas? A może wolałeś się skupić na tym co właśnie przynosi Ci radość, satysfakcję i uczucie spełnienia?

No właśnie, hejter nie czuje się spełniony ani szczęśliwy – skupia się na swojej frustracji, z którą kompletnie nie umie sobie dać rady – Ty jesteś tylko narzędziem i tak naprawdę go nie obchodzisz.

2. Usuń tę osobę ze swojej przestrzeni - co ja robię w takich sytuacjach?

Wariant 1

Jeśli jest to wiadomość prywatna lub komentarz na fanpage czy grupie na której jestem adminem i mam możliwość usunięcia go i zablokowania danej osoby to robię to, już teraz bez żadnego wahania i nie tracę czasu na tłumaczenie tej osobie dlaczego – złamała moje zasady na moim terenie – czy ja mam jakikolwiek obowiązek wobec tej osoby, żeby się tłumaczyć? Czy jestem jej rodzicem i mam ją wychowywać teraz? Wiele osób mówi, że to słabość „ha, wiesz, że to, co on napisał to prawda i nie potrafisz się wytłumaczyć z tego, więc kasujesz komentarze i udajesz, że się nic nie stało”.. Nie daj się, bo to jest tylko prowokacja osób, które lubią obserwować internetowe kłótnie. 

Ja to interpretuję tak:
Po pierwsze, jak już mówiłam, ja hejtera traktuję jak normalnego człowieka tylko z pewną chorobą – dla mnie dyskusja z taką osobą to jakby dorosły, silny mężczyzna chciał się bić z drobną osobą, która leży słaba i chora w łóżku – siły są nierówne. Nawet jeśli ktoś mnie zranił, ja wiem, że to on jest słaby i zraniony i jak przeanalizuję głębiej to co mi napisał to wiem co go zabolało i wiem, w który punkt uderzyć, żeby zranić go jeszcze mocniej i przyznam się, że czasami w złości tak robiłam. Czy to ma sens i czułam się po tym lepiej? Moim zdaniem nie bardzo ma sens, a czułam się po tym fatalnie i miałam wyrzuty sumienia. A to, że on zaczął i zranił mnie pierwszy to argument dziecka w przedszkolu i osoby, która jest mentalną życiową ofiarą i nie umie wziąć odpowiedzialności za swoje czyny i na każdą swoją złą decyzję szuka winnego. Dużo czasu mi zajęło zrozumienie tego i czasami jeszcze zdarzają mi się wpadki, że komuś w złości się odgryzam.

Nasze czyny świadczą o nas, a czyjeś czyny świadczą o nim – nie pozwalaj innym ludziom na manipulowanie tym jakim jesteś człowiekiem i jak traktujesz innych – jak on Cię wyzwał to świadczy o nim, ale jak Ty go wyzwiesz to już o Tobie. A jeśli to Cię nie przekonuje to pamiętaj, że w internecie nic nie ginie i czasami różne osoby prowokują nas do napisania czegoś w emocjach, żeby póżniej opublikować zrzuty ekranu gdzieś w internecie w najmniej odpowiednim do tego momencie. To też mi się zdarzyło i jeśli tak nie miałeś to uwierz mi, że to fatalne uczucie jak poświadczasz o sobie takim prymitywnym zachowaniem i zniżasz się do kogoś zamiast trzymać swoje standardy. 

Po drugie, to ja decyduję na czym się skupiam i co jest dla mnie ważne. Każda minuta poświęcona hejterowi to minuta, którą straciłam i jej nie poświęcę wartościowym osobom i czynnościom, które lubię lub mnie rozwijają. Hejter piszący obraźliwy komentarz i oczekujący mojej odpowiedzi, niejako wkracza w moją osobistą strefę i próbuje zadecydować za mnie o tym na co ja mam poświęcić swój czas. Tak nie będzie, bo to ja decyduję na co poświęcam czas. Zasada jest prosta: Ty nie szanujesz swojego czasu i zamiast skupiać się na czymś co Ci się podoba, tracisz czas na oglądanie i komentowanie moich treści, które Ci się nie podobają? – fajnie, Twoja decyzja, ale nie oczekuj że ja zrobię tak samo. Ja w tym czasie wolę dać dłuższą odpowiedź osobie, która doceniła to co zrobiłam, bo swój czas inwestuje w sytuacje, które są przyjemne, rozwijające albo w inny sposób dla mnie wartościowe – to świadomy wybór co wpuszczamy do naszego życia, a co z niego eliminujemy.

 

Wariant 2

Gorzej jeśli zostało coś napisane w miejscu do którego nie mamy dostępu i nie możemy skasować ani zablokować możliwości dodawania komentarzy przez tę osobę.

Jeśli dyskusja toczy się o nas, ale nie zostaliśmy w nią bezpośrednio wciągnięci i przy tym jesteśmy na tyle pewni siebie, żeby to tak zostawić i nie czujemy potrzeby usprawiedliwiania się to możemy przyjąć postawę z punktu pierwszego i totalnie olać sprawę i moim zdaniem nie ma w tym nic złego – kilka razy tak zrobiłam, bo uznałam, że mój udział w dyskusji tylko ją zaogni, a jak się nie będę udzielała to ludzie się znudzą, wyciszą i pójdą robić dramę gdzieś indziej. Znam osoby, które stosują tę taktykę konsekwentnie w każdym przypadku i chociaż mi przychodzi to z trudem to chcę, żebyś wiedział, że jak czujesz się na tyle pewny siebie i na siłach, by tak postąpić to nie obawiaj się tak właśnie zrobić. Są też osoby, które mają tych sytuacji tak dużo, bo np. są osobami publicznymi i mają kontrowersyjne poglądy, że gdyby się chcieli zawsze tłumaczyć tylko dlatego, że hejt jest publiczny to by to musieli robić cały dzień. I znowu: to Ty decydujesz czemu poświęcasz swój czas. 

Nie zawsze to jest takie proste, bo czasami ktoś odnosi się bezpośrednio do naszej wypowiedzi np. na grupie FB i chcemy, aby inne osoby udzielały się w dyskusji i uważamy, że powinniśmy odpowiedzieć. Wtedy po prostu opanuj emocje, przypomnij sobie, że to co ktoś pisze jest odzwierciedleniem jego osobistej frustracji, a nie obiektywną prawdą o Tobie. Przypomnij sobie, że jest to chora osoba, która cierpi i po prostu poczuj trochę empatii zanim ją kompletnie zgnoisz. Pamiętaj: nie chodzi też o to, że Ty zawsze masz rację i wszystko co zrobisz jest cudowne, więc ludzie w internecie muszą Ci tylko słodzić, bo inaczej są złymi hejterami, ale na pewno skoro poświęciłeś na coś czas i wychodzisz z tym do ludzi to jest to warte szacunku. 

Po drugie: odpisując skup się na faktach oraz jak się poczułeś z tym jak ktoś się zachował, a nie jaki ktoś jest. Jeśli będziesz pisał „jesteś nienormalny/głupi/ masz chore poglądy/nie znasz się” to jest to powód do kłótni, a jeśli napiszesz „w moim odczuciu Twoje zachowanie świadczy o braku wiedzy na ten temat” lub “Twoja wypowiedź sprawia, że czuję się źle i nie rozumiem po co ta wrogość” to nadajesz temu charakter opinii, a nie obiektywnej prawdy i ciężko zbić Twój argument – Twoje uczucia to przecież coś tak abstrakcyjnego i jak ktoś może Ci napisać, że nieprawda, że się tak poczułeś albo że nie miałeś prawa się poczuć w określony sposób?

No i na końcu coś co powinno uciąć temat: „Wybacz, ale ja nie pytałam Cię o zdanie i nie za bardzo mnie ono interesuje”. Tylko tyle. Zazwyczaj kończy całą dyskusję. Osoba, która coś pisze zwłaszcza w agresywny sposób myśli, że jej opinia zbawi świat – to jedno zdanie pozwoli jej sobie przypomnieć, że ma prawo do swojej opinii, ale nie musi ona nikogo interesować. Gorzej jeśli pytałeś „co myślicie?” – nigdy tego nie robię jeśli nie mam pewności, że na grupie są tylko osoby, których zdanie mnie rzeczywiście interesuje – bez względu na to czy jest pozytywne czy nie. Wtedy jedyne co możesz według mnie napisać to „Dziękuję za Twoją opinię.” i nie robić tego w przyszłości.

Podsumowanie - czy warto się przejmować i reagować?

Pamiętaj, że najbardziej liczy się to co masz w głowie. Jeśli tam będzie dobrze poukładane to nie dotknie Cię krzywdząca opinia. Co to znaczy „dobrze poukładane”? To znaczy, że musisz być swiadomy swojej wartości. Jeśli nikomu nie robisz świadomie krzywdy to jesteś wartościową osobą, bez względu na to czy umiesz dobrze rysować,  bez względu na to czy masz dużo followersów i lajków, bez względu na to czy uznana w branży osoba Cię skrytykuje czy poprze czy zignoruje. Powtórzę: jesteś wartościową osobą i nie definiują tego Twoje osiągnięcia i umiejętności. Wartości człowieka samej w sobie nie definiują jego rysunki, projekty, prace. Nie myśl tak o sobie ani o innych.

A poza tym trochę luzu – nie ma się czego bać – weźmy na to, że wrzucisz obiektywnie słaby rysunek, zrobisz błąd ortograficzny w poście na Instagramie, niechcący wrzucisz zdjęcie na którym wystaje Ci bielizna (ostatnio to zrobiłam, pamiętasz?) – no właśnie, raczej nie pamiętasz i czy wiesz, że nikogo to nie obchodzi?  Nawet jeśli się ktoś przyczepi, nawet jeśli byłbyś osobą publiczną i wywołałoby to skandal to ludzie po prostu lubią afery, a tak naprawdę za chwilę o tym przestają myśleć i dalej rozważają czy zrobić dziś pomidorową czy też zamówić pizzę i zyskać godzinę wolnego czasu na serial, bo to obiektywnie w ich życiu więcej zmienia i jest dla nich ważniejsze niż Twój nieudany rysunek.

Tak, hejt mnie też ogólnie frustruje i bardzo się nim przejmuję. Zdarzało, że się popłakałam i zdarzało się, że źle zareagowałam i się tego później wstydziłam. A jak się nawet nie popłakałam i zareagowałam tak, że byłam dumna ze swojej asertywnej postawy to czasami przez kilka kolejnych dni nie opuszczał mnie zły nastrój. Trudniej mi się było skoncetrować na swoich zaplanowanych czynnościach, bo poświęcałam czas na martwienie się tą sytucją i dręczyły mnie myśli “a co jeśli naprawdę coś w tym jest”, “a co jeśli wszyscy tak myślą, ale boją się mi o tym powiedzieć”. 

Obecnie moim największym celem jest zyskać tyle dystansu do siebie, żeby po prostu to po mnie kompletnie spływało. Coraz częściej mi się to udaje, ale wiesz dlaczego? Bo to działa jak siłownia i ćwiczenia fizyczne. Jak nie ćwiczysz i pójdziesz na ostry trening to masz zakwasy cały tydzień, a jeśli doświadczasz czegoś często to się przyzwyczajasz. 

Może to przykre, ale doświadczyłam tak wielu negatywnych sytuacji związanych z hejtem i tak bardzo mnie to blokowało długi czas, że teraz każda kolejna sytuacja robi na mnie mniejsze wrażenie. Czasami zdarza mi się wrzucać coś, co wiem, że sprowokuje negatywne wiadomości i wiesz co? Im większe obawy mam to tym więcej dostaje też pozytywnych reakcji, bo ludzie nie przepadają za nijakością. Jak jesteś wyrazisty i się tego nie boisz to na tym zyskujesz i tracisz jednocześnie – jeśli robisz to w zgodzie ze sobą to przyciągasz osoby podobne do Ciebie i odstraszasz osoby, których nie chcesz w swoim otoczeniu. Jeśli jesteś poprawny i nijaki ze strachu to po prostu nic się nie dzieje – nie doświadczasz ani dobrych ani złych rzeczy w związku ze swoją aktywnością w sieci. Jeśli Ci to pasuje to ok., ale piszę o tym, bo wiem, że większość twórców chce jakiejś choćby mikro popularności czy po prostu skromnej publiki złożonej z większej liczby osób niż babcia, rodzice i koleżanka ze szkolnej ławki.

Chcemy osób, które będą oglądały, czytały, rozumiały i doceniały twórczość, może coś kupowały czy zamawiały prace. To normalne, każdy twórca chce, aby to co robi komuś służyło, a nie tylko było przyjmowane z obojętnością, ale jeśli chcesz tego, to zaakceptuj, że wszystko ma swoją cenę i efekty uboczne – na każde 100 osób, które Cię będą wspierać przypadnie jeden hejter. Jak jesteś bardziej kontrowersyjny to więcej. Do dziś pamiętam jak na profilu na Instagramie @dominkatowice wrzuciłam pracę kolegi, która przedstawiała akt (wszystko było subtelne i zasłonięte, ale widać było, że kobieta jest nago) i jakaś Pani napisała coś w stylu, że jest przeciwna publikowaniu pornografii i gorszących treści – to nie było napisane w jakiś agresywny czy hejterski sposób, ale cóż, jak już mówiłam – wsystkim nie dogodzisz i nie próbuj.

Mam nadzieję, że ten artykuł był dla Ciebie wartościowy, bo kosztował mnie długie godziny pracy (jest 02:49 i już go piszę któryś dzień, a jutro rano zrobię korektę), ale największym kosztem był dla mnie emocjonalny wkład. Skoro czytasz to zdanie i udało Ci się dotrwać do końca to również poświęciłeś mi dużo czasu i może nawet emocji, więc warto było go pisać – choćby to miało pomóc jednej osobie na świecie i będziesz nią Ty, to będę szczęśliwa z tego czasu, który poświęciłam.

Jeśli masz jakiś głębszy problem albo Twoja sytuacja jest wyjątkowa od tego co napisałam to pamiętaj, że nie jestem psychologiem i nie pomogę Ci z poważnym problemem – zgłoś się po pomoc do odpowiedniej osoby, ale jeśli chcesz podzielić się doświadczeniem lub wnioskami z innego punktu widzenia to możesz napisać do mnie maila na kurs@kursdigital.pl

Powodzenia!  O siebie się już nie martwię, ale serce mi pęka jak słyszę o nastolatkach, które przez internetowe afery potrafią zrezygnować z marzeń, przejść ciężką depresję albo sobie odebrać życie. Wierzę, że przez budowanie świadomości i sprzeciw takim sytuacjom mamy szansę zminimalizować wpływ jaki hejt ma na życie nasze i innych, dlatego nie zgadzaj się na niego. Buntu nie warto wyrażać jednak poprzez kłócenie się z hejterami w internecie (czym wtedy się od nich różnimy?), ale poprzez rozmowy o tym z innymi ludźmi i poświęcanie czasu tym wartościowym osobom i wartościowym zjawiskom.

Milena

Nasze kursy

Przeczytaj też: